• Wpisów: 585
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 17 dni temu, 20:11
  • Licznik odwiedzin: 101 169 / 2023 dni
 
ulenkaa
 
...czyli dlaczego zupełnie się nie polubiliśmy.

Rzadko oceniam książkę po okładce, czy kosmetyk po pierwszym użyciu. Po prostu uważam,że aby wyrobić sobie dobrą opinię na dany temat, trzeba troszkę więcej czasu.

Ale w tym przypadku już po pierwszym użyciu wiedziałam,że się nie polubimy.

Na tapecie Dr Irene Eris Provoke Matt Fluid.

20170311_164739.jpg


20170311_164747.jpg


Cena regularna to ok 80 zł, ja swoje opakowanie kupiłam na Rossmannowskiej promocji -49%(na szczęście).

Podkład nakładałam gąbeczką, tak jak zwykle i wszystkie podkłady.

Samo opakowanie daje nam wrażenie luksusu, szklane,ciężkie, solidne, ze srebrną zakrętką.

Dozownik wygodny, z pompką.

20170311_164759.jpg


Plus za dogodny wybór kolorów, ja dobrałam dla siebie idealny.

20170311_164816.jpg


I tak naprawdę na tym wszystkie plusy się kończą...

Po nałożeniu podkład zupełnie nie daje efektu matu. Nawet półmatem tego nazwać nie można...

20170311_164831.jpg


Po prostu podkład na twarzy się ,,świeci". I to nie tą fajną, rozświetlającą wersją świecenia...
Przy aktualnym stanie mojej skóry(sucha, w trakcie 6 miesiąca kuracji Izotekiem), to ten podkład powinien dawać super absolutny mat...

Niestety, nawet jak go przypudruje lekko jakimś pudrem matującym, to i tak po jakichś dwóch godzinach zaczyna się błyszczeć.



Dla mnie kompletny niewypał i gdyby nie to,że kupiłam go w promocji, to chyba bym oszalała,że tyle kasy wydałam :P

Na pewno nie kupię ponownie.


Miałyście go? U Was też się nie sprawdził,czy może wręcz przeciwnie?

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.